Artykuł JSM nr 14 – Bajka pt. „Świnia. Sus to po łacinie świnia”

Bajka

  1. Świnia

Witam tu Sanjaya JSM, dzisiaj będę czytać bajkę  o świniach pt. Świnia. Sus to po łacinie świnia.

Zbieżność słów i skojarzeń mogą być przypadkowe, przecież to tylko bajka.

To zaczynamy.

Wstęp

Za górami, za lasami, za siedmioma rzekami była sobie duża ferma hodowlana świń. Życie płynęło tam spokojnie jak to na fermie i nic nad zwykłego się nie działo. Świnki rosły, rozmnażały się, co jakiś czas przyjeżdżała ciężarówka z rzeźni i zabierała świnki, te które miały już odpowiednią wagę.

Farmer był zadowolony, miał duże zyski ze  sprzedaży i uboju, dobrze je karmił, żeby  świnki szybko rosły.

I nie było by w tej historii nic ciekawego, aż do momentu kiedy w chlewie pojawił się Dżaja niepasujący do reszty świń.

 

Scena pierwsza

W tym chlewie panowała surowa  hierarchia, pierwszy przy korycie był zawsze tłusty knur o imieniu Sus. Świnie się go panicznie bały i słuchały się go, on był przywódcą stada. Sus w wolnych chwilach dawał nauki świnią, a one w pozycji klęczącej  nabożnie wsłuchiwały się w jego głos.

– Świnie mówił! Farmer jest dobry, jest miłością! To stwórca tego chlewa, naszych  koryt i reszty fermy. On nas karmi, dba  o nas, jest naszym ojcem.

Aż tu nagle jedna ze świń kwiknęła i zakwestionowała przemowę Susa.

– Taki niby dobry ten farmer a co tydzień przyjeżdża tu ciężarówka z rzeźni i zabierają naszych rodaków na samochód a tych opornych biją i wiozą do rzeźni na śmierć. Farmer jest bez serca i robi to wszystko dla kasy! A świnie, które są pakowane na ciężarówkę nigdy już nie wracają!

Świnie oniemiały i z trwogą spojrzały na Susa, a ten odezwał się tymi słowy:
– Nie słuchajcie go! To heretyk! Sekciarz! Ateista!  Opętany przez diabła! To anty farmerowiec!

– To powiedz mi, odpowiada śmiało Dżaja, dokąd jadą świnie w ciężarówce?

A Sus na to:

– Jak to gdzie? Do lepszego chlewa, gdzie są wiecznie pełne koryta.

Potem dodał w złości:

– A z Ciebie za kilka dni zrobią kiełbasy i trafisz  do piekła, gdzie rzeźnicy wiecznie będą Ciebie grillować, Ty odszczepieńcu!

Sus poczerwieniał  ze złości, piana poszła mu z ust, wściekł się. Postanowił natychmiast zabić Dżaję, jak to miał  w swoim zwyczaju czynić ze  wszystkimi, którzy mu się przeciwstawiali. Nie jednego buntownika już  zabił, siał strach i terror wśród świń.

Ku swojemu zdziwieniu patrzy, że Dżaja się nie boi i odważnie stanął w pozycji walki gotowy do obrony.

Sus się zdziwił i przestraszył, że może tej walki nie wygrać, pomyślał sobie kim jest ten Dżajus, że się go nie boi. Sus zwątpił w swój sukces bojowy i się wycofał, zaklął i powiedział:

– Na wieczność będziesz w piekle, i przez wieczność rzeźnicy  będą robić z Ciebie kiełbasy, Ty bezfarmerowcu!

 

Scena druga

Sus jako najważniejsza świnia w stadzie miał wszystkie przywileje jakie można mieć w chlewie. A więc: jako pierwszy podchodził do koryta i póki on się nie nażarł żadna inna świnia nie miała prawa zbliżyć się. Potem kolejne świnie żarły w hierarchii, te które go wspierały, a an końcu pozostałe.

Świnie panicznie się go bały i wierzyły we wszystko co mówi. On uczył ich wiary w swoją moc.

Świnie żeby mu się przypodobać służy mu, miał najlepsze  legowisko, prawo  pierwszeństwa nocy co do macior, chociaż pokrywanie go już nie bawiło, był zapasiony, gustował w małych prosiaczkach, które go wylizywały. A  najbardziej lubił usługi jak go lizały po brzuchu i niżej. Przecież był przywódcą to mu się wszystko należało.

 

Scena trzecia

Świnie z chlewa nie bardzo chciały rozmawiać z Dżajem, obawiały się zemsty Susa. Dżaja odezwał się do jednej ze świń:

–  Słuchaj mnie Sus to wstrętny tłusty wieprz!  Okłamuje Was, wykorzystuje, poniża, a Wy mu wierzycie i służycie. Zżera co najlepsze, a dla Was zostawia  tylko resztki.  Czemu go liżecie i się podlizujecie?

Świnia na to:

– No tak mówisz logicznie, ale ja chcę mieć spokój, mam prosiaczki i nie chce mieć problemów. Wolę się  jego słuchać i co najważniejsze  obiecał nam życie wieczne w pięknym chlewie, gdzie koryta wiecznie będą pełne smacznej paszy i gdzie nie będzie rzeźnika.

Dżaja:

– On  Was okłamuje, to oszust, to on zmyślił te historyjki żeby mieć wygodne życie.

Świnia na to:

– Dżaja ja nie chcę tego słuchać, to godzi w moją wiarę, ja chcę spać spokojnie, nie chcę się na tym zastanawiać.

Dżaja do siebie:

–  Ale te świnie są tępe i tchórzliwe, przecież mogły by pomyśleć i żyć lepiej ale się boją. Służąc takiemu ohydnemu wieprzowi poniżają się i to za jakieś obietnice bez pokrycia. Te głupki nie wiedzą, że są w więzieniu i że wszyscy mają wyrok śmierci u rzeźnika, a farmer to tylko hodowca, biznesmen. Czasem sam zabija świnie, widziałem przez niedomknięte drzwi  jak na podwórku zabijał świnie i było słychać straszliwi kwik, on jest bez serca.

 

Scena czwarta

Dżaja smutny i samotny patrzy i widzi, że wśród stada świń pojawił się jakiś bystrzejszy osobnik.

Podchodzi do niego i pyta:
– Ej Ty młody jak się nazywasz?

– Nazywają mnie Mił, a Ty?

– Ja jestem Dżaja

Mił:

– Nie lubię tego Susa, tylko nie powtarzaj tego nikomu. Nie dowierzam tej świni. Tak jak większości świń.

– Dżaja a skąd Ty wiesz,  że jest inaczej niż Sus mówi, skąd masz taką pewność?

Dżaja odpowiada:

– Patrzę, obserwuję i myślę. Stąd  idą wszyscy na śmierć, do żadnego lepszego świata, do żadnego pięknego , nowego chlewa, z wiecznie pełnymi korytami.

Mił:

– A czy wiara w fermera nie ochroni nas przed śmiercią?

Dżaja:

– Jesteś młody i naiwny

Mił:

– Młody ale nie tchórzliwy!

Dżaja: – Tak zgadzam się, masz odwagę ze mną rozmawiać, to już dużo.

– Mił: Wiesz Dżaja sytuacja jest beznadziejna, wszędzie stalowe ogrodzenie, beton, kraty w oknach, stąd się uciec nie da!

– Dżaja: Hmm nie do  końca masz rację. Mam pewien plan.

– Mił: Hmm to ciekawe słucham.

– Dżaja: Trzeba przeskoczyć przez stalowe ogrodzenie.

– Mił: Ale to niemożliwe. My jesteśmy świniami i nie potrafimy tak wysoko przeskoczyć, jesteśmy zbyt ciężkie.

– Dżaja: I znowu Twoja racja jest tylko częściowa. Wiem, że są pewne trudności ale je można  pokonać.

– Mił: Ale jak?!  Chyba w cuda nie wierzysz?

– Dżaja: Oczywiście, że  nie. Świat jest logiczny, trzeba pomyśleć. Należy ćwiczyć podskoki i jak najmniej jeść z koryta, bo to pasza jest zatruta i nie nażerać się tylko do syta, jeść tylko tyle aby  można  było żyć i oczywiście żadnych loch i żadnych macior.

– Mił ze smutkiem w oczach. Jak to tak? Przecież to takie miłe, takie fajne te maciory, to cel życia w chlewie!

–  Dżaj: Czy chcesz  stąd uciec?

– Mił: Tak chcę!

– Dżaj: To słuchaj się starszego i mądrzejszego. Pokrywanie i skakanie po maciorach niczego nie uczy zabiera czas i osłabia, a my potrzebujemy ćwiczyć bo rzeźnik może pojawić się w każdej chwili. My planujemy ucieczkę, a nie będzie to łatwe.

– Mił: A co ćwiczyć i jak?

– Dżaj: Codziennie dużo podskoków.

-Mił: Ale to męczące!

– Dżaj: Ale skuteczne, jeśli chcesz  osiągnąć sukces muszą być wyrzeczenia. Ogrodzenie jest wysokie i przeskoczenie nie będzie łatwe, a poza tym nie mamy nic do stracenia, życie to walka.

– Mił: Tak jest!  Zgadzam się! Czy już zaczynamy?

– Dżaj: Tak już.

I zaczęli podskakiwać.

– Mił: Jakie to trudne. Jakoś szybko się męczę, oddechu brakuje, a Ty jesteś ode mnie dużo starszy i jakoś łatwiej Ci idą te podskoki i wyżej skaczesz.

– Dżaj: Bo ćwiczę, przygotowuję się już od dawna do ucieczki. Tylko potrzebowałem kogoś takiego jak Ty, bo samemu się stąd nie ucieknie, musimy razem działać.

 

Scena piąta

Sus przemawia do świń. Chodź ten stary wieprz nudził, świnie słuchały go w bojaźni. Zawsze chwalił farmera, stwórcę  chlewa, mówił patetycznym wzniosłym tonem:

– On to farmer (ciągnął) z miłości zbudował tą farmę, ten chlew abyśmy mogli się cieszyć życiem. Tak nas umiłował, nas grzeszne świnie, że zamknął w chlewie swojego jedynego syna, aby nas uratować od rzeźnika. Wydał go na straszliwą mękę i śmierć. A w drodze  do rzeźni był straszliwe bity, kilka razy padał, przewracał się, poniósł okrutną śmierć w rzeźni, potem przerobiono go na kiełbasy, a trzeciego dnia nastał cud zmartwychwstał, wrócił z rzeźni do domu farmera i mieszka tam z nim po prawej stronie. Każda świnia, w która w to wierzy to zmartwychwstanie.

Wtedy Dżaja  się wtrącił.

– A czy jakaś świnia kiedyś już zmartwychwstała, są jakieś dowody?

Rozwścieczony Sus wrzasnął!

– Milcz heretyku, sekciarzu, ateisto! To jest wiara Ty tego nie rozumiesz. To nie jest sprawa rozumu tylko miłości do farmera i jego syna.

– Dżaja: Jak to jest możliwe, opowiadasz, że syn farmera był jednocześnie synem farmera i świnią to się wyklucza.

–  Bo to sprawa wiary – odparł Sus, a Ty tego nie rozumiesz!

Słuchajcie świnie uważnie! –Sus kontynuuje: Miejcie wiarę i wytrwajcie w niej! Zmartwychwstanie nastąpi gdy syn farmera powtórnie powróci w chwale do chlewa  i wszystkie zabite świnie zmartwychwstaną.

– Mił odważnie: A kiedy syn farmera powróci, bo z tego co wiem, to ta historia wśród świń jest długo znana.

– Sus pewnie odpowiada: Już niebawem wypełnią  się słowa przepowiedni dla chlewa. Ale  zmartwychwstaną tylko Ci, którzy mają wiarę w moje słowa i Ci, którzy mi służą, reszta pójdzie do piekła na wieczne grillowanie. Ty i ten Twój Dżaja nie dostąpicie łaski syna farmera, dla  Was tylko wieczna rzeźnia.

Świnie w przerażeniu przysłuchiwały się dyskusji, zdziwione były, że ktoś miał odwagę podważać wiarygodność słów starego wieprza.

Dżaja do Miła: Szkoda czasu na tą jałową  dyskusję  ze  świniami. Świnie wierzą a nie myślą. Lepiej zajmijmy się ćwiczeniami, poskaczmy sobie.

 

Scena szósta

Mił i jego były kolega.

Mił ćwiczy intensywnie podskakuje aż pot spływa. Podchodzi do niego znajomy prosiak.

– Hej Mił, stary kumplu, po co Ty tak skaczesz  i skaczesz, przecież to się można zmęczyć, po co Ci to? Nie pogadasz ze mną jak kiedyś.

– Ooo witam Cię kolego, ale proszę Cię nie przeszkadzaj mi, ćwiczę, jestem zajęty.

– Nie gniewaj się ale według mnie to Ty świrujesz. Od momentu kiedy zwąchałeś się z tym Dżają to Ty jesteś już zupełnie inny.

Pamiętasz jak było fajnie kiedyś przy korycie razem nażeraliśmy się do syta. A potem razem szliśmy na maciory i fajnie było! A teraz patrz jak Ty wyglądasz? Chudy jesteś, brzydko wyglądasz, w ogóle nie wyglądasz już jak świnia, upodobniłeś się do tego swojego Dżaji, samotnika. A widziałeś tą młodą maciorę? Widziałeś jakie ma szynki? Jak się porusza? Jaki ogonek ma? Jaki ryjek? A pod ogonkiem ma coś co dla każdego knura może dać szczęście.

– Mił: Odczep się ode mnie, nie przeszkadzaj, prosiłem Cię, a Ty trujesz. Jak tego nie rozumiesz to Ci powiem inaczej, spadaj leszczu!

– No dobrze,  dobrze już idę sobie.

 

Scena siódma

Minęło kilka tygodni. Mił schudł i coraz wyżej skakał. Kolejna ciężarówka rzeźnika  podjechała pod chlewnię.

Farmer  i dwóch  rzeźników chodziło po chlewni i rozglądało się, którą świnie  przeznaczyć  do rzeźni, która się już nadaje.

– Rźenik: Może by te dwie zapakować na samochód i patrzy na Miła i Dżaję.

– Farmer kręci nosem, nieeee te może następny razem, nie chcą żreć, chude są. Może  następnym razem.  Farmer  rozgląda się uważnie i jego wzrok kieruje się w stronę Susa. Oooo tu jest fajna, tłusta świnia łapcie go, będzie dobra cena.

–  Przerażony Sus do siebie: Tylko nie mnie!

– Rzeźnik: Co ta świnia kwiczy? Łapmy ją!

–  Dżaja do Miła: Sus wie co go czeka,  a czeka go rzeźnia, a wiara mu nie pomorze.  Tym razem nam się  udało ale czasu mamy coraz mniej.

– Mił:  Co  działamy? Jaki plan?

– Dżaja: Z pewnością kolejny transport przyjedzie po nas i wtedy będzie  trzeba przeprowadzić  ucieczkę. Jesteśmy już dobrze  wytrenowani.

– Mił: No dobrze, przeskoczymy przez  żelazne ogrodzenie w chlewie i co dalej? Na podwórku jest kolejne ogrodzenie i to bardzo wysokie, przeskoczyć się tego nie da!

– Dżaja: Wiem o tym ale właśnie, to jest ten moment, w którym można uciec. Bo  jak wieżdza ciężarówka rzeźnika to zostawiają bramę niedomkniętą.

 

Scena ósma

Tydzień później.

Przyjeżdżają  rzeźnicy pod  chlew. Panika wśród świń.

-Dżaja: To nasza jedyna  szansa, albo dziś albo nigdy, albo życie albo pod nóż i na kiełbasy. Pamiętaj Mił masz  się  dobrze  skoncentrować, od tego skoku zależy Twoje życie!

Napięcie rośnie.

Otwierają się drzwi  i do chlewa wchodzi farmer z dwoma rzeźnikami, który  się uśmiecha  i tymi słowy odzywa się  do rzeźników:

– Dziś te świnie pakujemy i wskazuje na Miła i Dżaję, cena  oczywiście  słaba bo chude ale i tak z nich większego pożytku nie ma, nie chcą żreć, ciągle skaczą,  chyba ze świrowały.

– Na to rzeźnik: Hmmm da się coś z tym zrobić, przerobimy je na chude  kiełbasy.

Dżaja  i Mił  spojrzały po sobie, Dżaja  wydał komendę:  TERAZ!

Mił i Dżaja rozpędzili się, biegli w stronę ogrodzenia.

Farmer i rzeźnicy ze zdziwieniem przyglądali się co się dzieje, czegoś takiego wcześniej nie widzieli. Zostali zupełnie zaskoczeni.

Dżaja bez problemu i lekko przeskoczył żelazną zagrodę a w locie jeszcze zdołał uderzyć swoim ciałem w pierś farmera, który w przerażeniu zwalił się na betonową posadzkę.

W tym momencie Mił przeskakiwał przez barierkę i lekko potknął się i miał ciężkie lądowanie. W tej chwili rzeźnik uzbrojony wpręt, bo wiecie rzeźnicy jak gonią świnie do transportu to zawsze je biją metalowymi prętami czy gumowymi pałami.

Rzeźnik chciał uderzyć  w głowę Miła i w tym momencie kiedy wykonał zamach Dżaja wyskoczył i zębami złapał go za rękę. Rzeźnik natychmiast wypuścił  metalowy pręt i wrzasnął z bólu. Mił się podniósł z betonowej posadzki i ruszył w stronę otwartych drzwi od chlewa. Tam drogę zagrodził mu drugi rzeźnik, też uzbrojony w ciężki metalowy pręt. Mił się  nie przestraszył, odważnie  ruszył na rzeźnika, pędem swojego ciała  uderzył go, a ten zwalił na ziemię. Mił szybkim pędem ruszył w stronę otwartej bramy na posesji, z niepokoju obejrzał się za siebie, zobaczyć, co jest z Dżają, a Dżaja biegł tuż za nim, czyli wszystko w porządku – powiedział do siebie Mił. Wybiegli na drogę, obejrzeli się za siebie, a za nimi w pościg ruszył jeden z rzeźników, gonił je z metalowym prętem i wrzeszczał: Świnie wracać!

Mił i Dżaja biegli szybko, a nie był to świński trucht, byli dobrze przygotowani. Wbiegli na łąkę a za nimi rzeźnik.

Z chlewni dobiegał bezradny głos farmera: Łapcie! Świnie uciekają! Kasa ucieka!

Gonitwa  trwała krótko, rzeźnik okazał się słabym biegaczem i po paru minutach się poddał, zasapał się, spocił, osłab, zaczęło mu się kręcić w głowie. Rzeźnik do szczupłych  nie należał lubił tzw. dobrze  zjeść, papierosy, piwo i w tym momencie to wyszło. Resztką sił rzeźnik klął do siebie coś pod nosem, bo na nic już  go nie było stać.  Pierwszy raz był świadkiem takiego zjawiska, że świnie uciekły z transportu.

W rzeźni będą straty, a przez ten incydent nie będzie  premii i trzeba  będzie się tłumaczyć – myślał sobie rzeźnik.

 

Scena dziewiąta – zakończenie

Nasi bohaterowie zmęczeni i szczęśliwi radośnie dotarli do dużego lasu, tam znaleźli schronienie. Po jakimś czasie zapoznali się i zaprzyjaźnili z tamtejszymi dzikami, od których nauczyli się jak żyć w lesie.

I od tego czasu nasi odważni  bohaterowie mogli cieszyć się wolnością, Słońcem, świeżym powietrzem, lasem. I tak w zdrowiu i w szczęściu dożyli spokojnej starości.

I ja tam też byłem i osobiście ich poznałem Dżaję i Miła, także jest to historia prawdziwa. To oni mi odpowiedzieli o swoich przygodach co Wam właśnie przedstawiłem. Jeśli  kiedyś w lesie zobaczycie  dwie świnki biegające to może   być Dżaja i Mił.  Wolność należy sobie wywalczyć tak jak oni.

To na dzisiaj tyle, dziękuję za uwagę i zapraszam na kolejną  bajkę. Oczywiście nasze bajki jak zawsze  będą oparte na faktach.

Pozdrawiamy Sanjaya i Miłar

 

 

 

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz