Po biegu na 105 km pod Kielcami w końcu po 10 dniach miałem pierwszy poważny trening

Po biegu na 105 km pod Kielcami w końcu po 10 dniach miałem pierwszy poważny trening, biegałem trochę ale to były małe odległości, a tu biegłem na 25 km wokół jeziora, a to jest taka trasa gdzie ja zawsze walczę o czas. Godną barierą dla mnie jest pokonanie 2 godzin. Dzisiaj zrobiłem 1h 58 min nie jest to jakiś super czas ale ważne, że poniżej 2h. Jeszcze do końca nie wypocząłem po tej 100 ale i tak szybko dochodzę do siebie. Po takich biegach ultra można dochodzić miesiąc lub dłużej. Za dwa tygodnie znowu pobiegnę na ultra po górach. Oczywiście mój plan jest taki żeby wygrać kat. wiekową i wyróżnić się w OPEN. Lubię walkę, bo życie to walka, tylko trzeba walczyć rozsądnie, mierzyć siły na zamiary. Mój rekord na te 25 km wynosi 1h i 51 min może w tym roku uda mi się to poprawić bo formę mam bardzo wysoką. Najszybszy mój dzisiejszy km 4 min 20 sek. najwolniejszy 5 min 30 sek. i ostatni km bo to jest ważne 4 min 37 sek. Dobry nauczyciel uczy przykładem a nie pustą gadaniną. Ten mój dzisiejszy bieg też nie był łatwy bo już po 3 km poczułem, że nie jestem do końca wypoczęty i trzeba było zwolnić. Przez godzinę udało się przebiec 13 km, to już jest dobry wynik. Jak jestem wypoczęty to mam 13,5 lub prawie 14 km, oczywiście na trasie 25 km . Jeśli chcecie dobrze biegać musicie trenować logicznie bo żyjemy w logicznym Logosie i planować i mierzyć siły na zamiary. Ważne jest żeby się weryfikować, czyli jest jakaś trasa, zmierzyć czas, potem znowu zmierzyć, bo mierzenie czasu jest ważne bo życie ma charakter falowy. Mówią, że szczęśliwi czasu nie liczą, głupki czasu nie liczą. Hipisi też czasu nie liczą, żyją spontanami i szybko im się życie kończy. Słabeusze nie lubią walczyć i najczęściej pieprzą o miłości, której nawet nie potrafią zdefiniować czym ona jest. Moja definicja jest taka, sam wyraz miłość, znaczy tyle, że coś jest mile. A jeśli chodzi o miłość tak poważniej to, to są emocje górnobiegnunowe, na które trzeba sobie zapracować, wywalczyć, z automatu tego nie dostaniemy. W życiu liczą się zwycięstwa i zwycięzcy, o słabych i dupkach się nie mówi, a o prawdziwych bohaterach mówi się nawet po 1000 latach. Sztuka polega na tym żeby obudzić w naszym ludzkim ciele ducha, a to już wymaga wiedzy, wysiłku, regularności, ważne jest tu oczyszczanie organizmu, zdrowa dieta wege, hartowanie, zioła, bliski kontakt z Naturą i jak najdalej od 5 filarów cmentarnych.

Pozdrawiam Sanjaya król Lehji i życzę rozwijania mocy i sukcesów, udanych walk!

Dodaj komentarz

3 komentarzy do "Po biegu na 105 km pod Kielcami w końcu po 10 dniach miałem pierwszy poważny trening"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Artorias
Gość

Pozdrawiam centralę JSM

Sairotra
Gość

Nie zgadzam się

Sanjaya
Gość

Sanjaya skończył się na Kill ‘Em All…

wpDiscuz